Obudźmy Karola

Obudźmy Karola
Aktualizacja z dnia 10 sierpnia 2018
Dotarły do nas dobre wieści - Karol się wybudził.
To nie znaczy "obudził się, przetarł oczy, wstał, wypił kawę i poszedł do pracy".
To znaczy, że wodzi oczami za bratem, ściska rękę żony i krzywi się, gdy coś mu nie smakuje.

Teraz jest w specjalistycznym ośrodku, niestety prywatnym.
Oczywiście nadal wymaga opieki, nadal potrzebuje rehabilitacji, nadal potrzebne będą pieniądze - wciąż na to samo.

Ale wraz z Karolem obudziła się nadzieja bliskich, że znów razem zasiądą do świątecznego stołu.

Przeczytaj historię wypadku Karola:
Wystarczyła chwila
Jedna chwila, na którą nie ma mądrych, nie ma mocnych i nie można jej przewidzieć.
Chwila nieuwagi doświadczonego, trzeźwego kierowcy, który wyjechał z podporządkowanej drogi wprost w Karola.

Niedzielny wieczór, przed 21:00.
Magda - żona Karola kładła ich synka spać, a Karol postanowił zatankować jej samochód. Wziął kluczyki i wyszedł z domu.
Długo nie wracał, a gdy z oddali dało się słyszeć wycie syren ambulansów Magda już wiedziała, że stało się coś złego.

Dwuletni Alan został pod opieką sąsiadki, a Magda z sąsiadem łamiąc wszystkie przepisy ruchu gnali w kierunku migających "kogutów".

Widok był tragiczny - stojący wbity w czyjś sad Volkswagen Sharan ze skasowanym całym przodem, obok w rowie bezkształtna masa blachy odwróconego na boku Renault Scenic Karola i to diaboliczne światło samochodów wszelkich służb. I przesuwające się cienie ludzi.

Przyjechali wszyscy: pogotowie, policja i straż. Wszyscy na sygnałach. Wszyscy, wydawać by się mogło, bez sensu miotający się po skrzyżowaniu. Jednak to ich "miotanie się" miało sens - policja zabezpieczyła drogę, nie dopuszczając w pobliże nikogo, łącznie z Magdą; straż wycięła Karola zakleszczonego z samochodu; pogotowie już udzielało pomocy. Po chwili dało się słyszeć odgłos helikoptera. Nie mógł tu wylądować, więc karetką podwieziono Karola do Jasieńca, gdzie wykorzystano prowizoryczne lądowisko.
Stamtąd prosto na Szaserów.

W szpitalu stawiła się cała rodzina: troje rodzeństwa i ponad osiemdziesięcioletni ojciec. Jedynie żonie pozwolono wejść na oddział. Reszta rodziny przekradła się do niej, by wzajemnie podtrzymywać się na duchu. W rozpaczliwym niemym oczekiwaniu śledzili kolejne, przechodzące korytarzem osoby. Dopiero o 4 nad ranem ktoś wreszcie udzielił im informacji.

Jeśli przetrwa trzy doby, będzie żyć.

Trzy dni bezsilnego oczekiwania
Gdyby ktoś popatrzył na Karola, nie uwierzyłby, że był uczestnikiem jakiegoś wypadku - żadnej krwi, żadnego zadrapania, guzów, siniaków, nic. Jednak wszystkie uszkodzenia ciała dotyczą jego wnętrza - uderzenie było tak silne, że Karolowi "wyrwało płuca". Najbardziej jednak ucierpiała głowa. Krew zalała obie półkule mózgowe, całkiem odcinając jego świadomość od świata. Operacja nie jest możliwa, gdyż wylew ulokował się w takim miejscu, że nie ma możliwości go "odessać".

Początkowo utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, po wybudzeniu Karol nie odzyskał przytomności. I choć taki stan trwa już pięć tygodni, są nadzieje na jego powrót do syna. Wracają pierwsze odruchy - ocena stanu przytomności w skali Glasgow podskoczyła z 3 do 7 punktów. Chociaż nie otwiera oczu, nie mówi i nadal jest odżywiany przez sondę, to "broni się" przed zastrzykami, których nigdy nie lubił i wykonuje mimowolne ruchy ramieniem. Wszyscy z nadzieją i niepokojem czekają na kolejny, choćby drobny, sygnał poprawy.
wybudzenie i rehabilitacja.
Opieka w szpitalu kończy się.
Tu już nic więcej nie można zrobić, poza zapewnieniem opieki: myciem, karmieniem, odwracaniem, smarowaniem. Potrzebne są jednak działania zmierzające do całkowitego wybudzenia i zapobieżenie zwiotczeniom lub przykurczom niepracujących mięśni. Trzeba Karola spionizować i dostarczać wciąż nowych bodźców, by pobudzać wszystkie zmysły.

Tego typu terapię gwarantują jedynie ośrodki prywatne - w tych na NFZ nie ma miejsca, albo nie ma tego zakresu świadczeń.
Rodzinie udało się zebrać 20.000 zł na pierwszy miesiąc pobytu w takim ośrodku (jeden dzień pobytu kosztuje ok. 400 zł), jednak oszczędności kończą się, a nikt nie jest w stanie określić, ile czasu potrzeba lekarzom i rehabilitantom na przywrócenie chorego przytomności i światu.

Szacuje się, że może to potrwać od 6-8 miesięcy, a nawet rok... jeśli w ogóle się uda.
Kruchość szczęścia
Karol był najmłodszy w rodzinie - wiecznie uśmiechnięty mały urwis, wywołujący uśmiech na twarzach ojca trójki rodzeństwa (mamę stracił, gdy miał 9 lat).
W dorosłym życiu był największą podporą swojej ukochanej żony i czułym ojcem dwuletniego Alana.
Wiedząc, co oznacza zdrowie i szczęście, pragnął ofiarować je tym, którzy tego nie mieli. Pomagał Obywatelskiej Fundacji Pomocy Dzieciom zbierać środki na leczenie i rehabilitację dzieci chorych i niepełnosprawnych.
Pomagał, a teraz sam potrzebuje pomocy.
Był wrażliwy na nieszczęście, a teraz ono spotkało jego.

Dlaczego BYŁ???!!! JEST!!! A na pewno BĘDZIE.

Dołożymy wszelkich starań, wszystkich sił, żeby wrócił do zdrowia, mógł znów nas rozśmieszać i dokazywać z synem, by stanął na nogi i uśmiechał się jak dawniej.

Liczymy, że dobrzy ludzie pomogą, jak on pomagał wcześniej.

AUTOR ZBIÓRKI

Klaudia Uljasz
Jesteśmy zrozpaczoną rodziną Karola. Osiemdziesięcioletni tata, Klaudia (widnieje w kontakcie Zbiórki - to najstarsza siostra, która po śmierci Mamy była dla wszystkich wsparciem) i dwóch braci. Na zmianę z żoną siedzimy przy jego szpitalnym łóżku obserwując każde mrugnięcie powieką, każdy mimowolny ruch, czekając, kiedy otworzy oczy i uśmiechnie się do kogoś z nas. Mówimy do niego, czytamy mu gazety, puszczamy ulubioną muzykę. Jednak nie mamy kwalifikacji, żeby zaangażować się w rehabilitację. Możemy w tym zakresie liczyć jedynie na specjalistów. Niestety, trzeba im zapłacić.
Klaudia Uljasz AUTOR ZBIÓRKI
  • 100 zł Damian Kornet
    Wierzę w Ciebie dasz radę ! Powodzenia dla Ciebie kolego ! Nie poddawaj się
    18 sierpnia 2018, 16:09
  • 50 zł Anonimowy Pomagacz
    17 sierpnia 2018, 19:58
  • 10 zł Anonimowy Pomagacz
    Wiara czyni cuda
    17 sierpnia 2018, 13:07
  • 200 zł Anonimowy Pomagacz
    14 sierpnia 2018, 18:14
  • 30 zł Anonimowy Pomagacz
    14 sierpnia 2018, 16:45
  • 100 zł Anonimowy Pomagacz
    13 sierpnia 2018, 13:19
  • 50 zł Anonimowy Pomagacz
    13 sierpnia 2018, 09:34
  • 30 zł Anonimowy Pomagacz
    12 sierpnia 2018, 22:27
  • 30 zł Anonimowy Pomagacz
    12 sierpnia 2018, 21:52
  • 300 zł Anonimowy Pomagacz
    11 sierpnia 2018, 13:58
Jak działamy?

Prosto, przejrzyście, skutecznie.

Stworzenie Zbiórki

Po otwarciu kreatora (kliknięciu „Załóż Zbiórkę”) masz możliwość łatwego zamieszczenia zdjęcia oraz opisania, na co zbierasz pieniądze. W opisie powinny znaleźć się informacje, które zachęcą potencjalnego darczyńcę do dokonania wpłaty.

Przebieg zbiórki
Od momentu opublikowania Zbiórki wszyscy potencjalni Darczyńcy, którzy odwiedzają naszą stronę, będą mieli możliwość w prosty sposób przelać dla Ciebie darowiznę.
Zamknij Zbiórkę, wypłać środki
Kiedy zbiórka osiągnie wyznaczony przez Ciebie limit, masz jeszcze tydzień na zakończenie procesu. W tym celu zaloguj się na platformie i „odhacz” koniec zbiórki.
Podziękowania/ciąg dalszy historii
Darczyńcom będzie miło, jeśli zechcesz im podziękować. Po zakończonej Zbiórce masz możliwość wyrażenia w kilku słowach swojej wdzięczności.
Wspierają nas

Jesteśmy wdzięczni za pomoc w rozpowszechnianiu informacji o Platformie i o Zbiórkach, a także za wsparcie w pozyskiwaniu darczyńców. Dołącz do tych, którzy nas wspierają.